7 mitów o produktach użytku codziennego

#PIWO

Czy piwo jest zdrowe?

Pół litra piwa to około 150-300 kalorii. Do niskokalorycznych alkoholi nie należy niestety, jak i posiada wysoki indeks glikemiczny. Szybkie skoki cukru we krwi oraz szybkie spadki dlatego też po chwili jest uczucie głodu. Wtedy zaczyna się cała magia jak piwo „tuczy”. Samo piwo w sobie ma trochę kalorii, ale nie jest główną przyczyną otyłości, lecz to, co jest zjadane do tego piwa w między czasie!
Prawdziwe piwo, zawiera sporą ilość cennych witamin, minerałów. Obecne piwo sprzedawane w popularnych marketach to jak bułki z tego marketu, zwyczajny półprodukt, popłuczyny. Z tego powodu piwa rzemieślnicze cieszą się coraz to większą popularnością wśród Polaków. Szyszki chmielowe są idealnym składnikiem na stres oraz sen. Dostępne są w sklepach zielarskich, aptekach jako składnik lub produkty o działaniu uspokajającym. Biorąc pod uwagę, picie piwa dla „zdrowotności”, nie ma przeciwwskazań, o ile nie jest nadużywane. Co innego wypić 1 piwo dla smaku, dla poprawy nastroju, przy okazji. Co innego wypić 10 i potraktować destruktywnie własny organizm.

Piwo nie jest lekiem na kamienie nerkowe. Jest powszechna opinia, jako że piwo wspomaga pozbywanie się kamieni nerkowych. Działa moczopędnie to fakt, ale jeśli to ma być główny aspekt prozdrowotny, w takich problemach to lepiej sprawdzi się czystek. Osoby, które mają problemy zdrowotne, związane z cukrzycą powinny unikać alkoholu wszelkiej postaci.

Wszystko jest dla ludzi, wszystko powinno mieć swoje rozsądne granice, dostosowane do danej osoby, czasu oraz miejsca.

#WODA

Woda:
-Gazowana
-Mineralna
-Źródlana
-Kranówka

Jaką wybrać?

Mineralna czy źródlana – która lepsza?
Mineralna zawiera (powinna!) większe stężenie pierwiastków, teoretycznie powinno być minimum 1g/dm3 składników. Jeśli chodzi o badania, w obecnych czasach, nazwa „mineralna” pozostała, zawartość składników może pozostawiać wiele do życzenia. Jeśli ktoś ma stwierdzone niedobory, to mimo wszystko zbyt ogromnej ilości z wody ich nie dostarczy, wbrew temu, co twierdzą reklamy. Więc jest to taka namiastka jedynie. Woda nie może być traktowana jako główne źródło minerałów.

Źródlana zawiera o połowę mniejsze stężenie pierwiastków, ma płytki miękki smak, jest to wyczuwalne. Więcej różnic? Można doszukiwać się szczegółów, lecz nie mają większego znaczenia dla przeciętnego człowieka.

Kranówka lepsza czy gorsza od wody butelkowanej? Woda prosto z kranu może zawierać zanieczyszczenia spowodowane transportem wody (inżynier nie siedzi Ci pod domem i nie puszcza czyściutkiej wody, gdy tylko odkręcisz kran!). To jest jeden minus wody z kranu, dlatego często w zależności od regionu, w jakim mieszkasz, lepiej taką wodę przegotować.

Minus wody butelkowanej to toksyczne substancje, które przenikają do wody z plastiku! Tego nie ominiesz, to pijesz każdego dnia, jeśli spożywasz wodę butelkowaną! Nie wierzysz? Nalej wody do plastikowej butelki, wystaw na słońce, napij się po godzinie. Zrób to samo ze szklaną butelką. Zobacz różnicę.
Plastik jest rozpuszczany nie tylko w wysokich temperaturach! Kraje wysokorozwinięte w swoim zaopatrzeniu mają wodę, ale w SZKLANYCH butelkach. Butelki są na wymianę i kosztują połowę mniej już niż u nas w plastiku. W Polsce w zasadzie płacisz za butelkę, nie za wodę.

Gazowana czy nie?

Różnica? CO2 – dwutlenek węgla. Od wielu lat wśród jeszcze zacofanych lekarzy i ludzi nadal panują poglądy, jako że woda gazowana nie jest zdrowa. Są przeciwwskazania oczywiście dla kobiet w ciąży, dzieci oraz dla osób z niektórymi problemami zdrowotnymi. Ale dla przeciętnego zdrowego człowieka?
NIE MA ŻADNYCH

MITY:
Gazowana nie nawadnia
Jest niezdrowa
Zwiększa ryzyko nowotworów
Upośledza wchłanianie minerałów

Więc jaką wodę wybierzesz zależy od Ciebie, od Twojego gustu oraz sytuacji w której się znajdujesz.

#MASŁO

Masło, mix, roślinne, jakie wybrać?

Masło – produkt owiany złą sławą. Co roku jest nowa teoria, szczególnie promowana w mediach, aby przy okazji sprzedać kolejny produkt masło podobny. Podróbki zazwyczaj niskiej jakości, z dodatkami, które mają niekorzystny wpływ na nasz organizm.

Prawdziwe masło jest wytwarzane z mleka w 100%. Zazwyczaj ma 82% czasem 83% tłuszczu. Źródło witamin A, D, E, + innych z grup B oraz wapnia. Korzystnie wpływa na pracę mózgu, wzroku, wspomaga odporność. „Zabezpiecza” kości, wpływa korzystnie na wątrobę, krążenie. Od lat wmawiało się ludziom, że zwiększa ryzyko zawału, jest przyczyną wysokiego cholesterolu.

Mnóstwo głupot jak w każdym przypadku, gdzie na równi jest promowany inny produkt, podobny.
Napis „masło” na opakowaniu stwierdza jasno, że jest to produkt wartościowy. To wymogi prawne, jeśli widzisz inny napis = to już produkt podobny. Punkt dymienia masła to 135 stopni. Niska temperatura sprawia, że masło nie jest idealnym rozwiązaniem do obróbki termicznej.

Masło roślinne = margaryna. Nazwa potoczna jako „masło roślinne” jest stosowane w Polsce od 50 lat. Obojętne jest, jak je nazwiesz, czy mixem do smarowania, czy masłem roślinnym, to nadal margaryna.

Komisja Europejska w 2016 wydała opinię na temat nazewnictwa, stwierdziła jasno, że produkt powinien być sprzedawany pod oryginalną nazwą, odzwierciedlającą skład. To, czym faktycznie jest. Mimo że komisja i jej często wybujałe teorie nie mają zazwyczaj nic wspólnego z sensem, w tym przypadku jest inaczej.

Jeśli idziesz do sklepu i chcesz kupić jakieś masło, ładniej brzmi, zdrowiej, gdy czytasz masło roślinne. Wtedy w głowie pojawiają się dwie opcje.

Masło roślinne vs zwierzęce

Kolejny mit zaszczepiony w głowie, produkty zwierzęce nam szkodzą, więc wybierasz roślinne, tym samym bierzesz margarynę. Niestety, ale tak wygląda sytuacja w większości przypadków.

Gdyby była prawdziwa nazwa jako margaryna, chyba Twój wybór byłby prawdopodobnie inny.

Margaryna – mieszanka tłuszczy roślinnych, zazwyczaj wzbogacona o polepszacze smaku, substancje barwiące, inne mniej lub bardziej szkodliwe dodatki. Mimo wszystko nadal wielu ludzi wierzy w prozdrowotne aspekty margaryny, do obniżania cholesterolu, wspomagania pracy serca, układu krwionośnego i tym podobnych.

To Ty wybierasz w sklepie produkt, który ląduje w koszyku.
Wybieraj rozsądnie.

#KAWA

Kawa, jaką należy pić?

Najpopularniejsza kawa: mielona, rozpuszczalna oraz całe ziarna.

Rozpuszczalna, zazwyczaj ma kilka, kilkanaście innych dodatków szkodliwych dla zdrowia, jest niskiej jakości. Wzbogacana o polepszacze smaku, tworzona z tego, co nie nadawało się do pierwszego sortu. To tak jak „pełnowartościowe” soki owocowe, tworzone z odpadów, które owoców nie spełniły klas użyteczności wyższej. Mniejsza ilość kofeiny, lżejsze działanie, ale uzależniający smak tak jak i słodycze. Sensu prozdrowotnego, jeśli już mamy pić kawę, rozpuszczalna – NIE MA.

3w1, 2w1 ?
To jak bułki z marketu albo „masło roślinne” – to nie jest w ogóle ta klasa produktu, nazwa powinna kojarzyć się z napojem kawo podobnym jedynie, ponieważ tym tez jest. Tu nie trzeba być ekspertem, aby wiedzieć, że jest szkodliwa, wystarczy przeczytać skład, utwardzane tłuszcze, syrop glukozowy oraz inne.

Mielona, klasa wyżej niż rozpuszczalna. Wytwarzana nadal z tego, co nie przeszło klasy jakości, aby móc sprzedać całe ziarna za większe pieniądze. Nie spełnia warunków jakości, więc jest po prostu mielona. Można pić, nie ma żadnej tragedii, mimo że to nie jest nadal produkt wysokiej jakości. Dodatkowo fusy, które pływają, często jakaś ich ilość jest wypijana po prostu, co podrażnia żołądek, jelita.

Całe ziarna – najbardziej efektywna forma pobudzenia, jakość, klasa, sens. Zastosowanie w wielu płaszczyznach gospodarki, przemysł farmaceutyczny, kosmetyczny.

Z mlekiem czy bez?

Badania, wyniki są często sprzeczne. W Szwajcarskim Nestle, badania wykazały, że kawa nie traci swoich wartości, po spożywaniu z dodatkiem mleka.
Chcesz poczuć prawdziwy smak kawy? Odstaw mleko, cukier, słodziki. Pij prawdziwą!

Kawa wypłukuje magnez!

Tak, wypłukuje, więc zaraz zobaczysz reklamę o suplemencie w aptece, aby uzupełnić braki. Szkoda, tylko że nikt nie potrafił powiedzieć, że kawa jest też źródłem magnezu! 1 filiżanka dostarcza więcej magnezu, (100ml około 10mg) niż go wypłukuje, więc skąd masz mieć braki?

Kawa LECZY?

Realnie, metoda dr. Gersona, który stosował kawę organiczną do leczenia przypadków „nieuleczalnych” raka jelita. Efekt? Osoby skazane na śmierć wracały do żywych. Nie będzie to oczywiście promowane, bo nie ma na tym pieniędzy dla aptek, lekarzy. Takich metod jest wiele, ale słuch po nich ginie, nawet gdy są bardziej skuteczne od konwencjonalnych metod.

Więc pij kawę!

#JAJA

Jaja ile można jeść?

Można jeść tyle, ile się chce. Na tym, ten wpis powinien się zakończyć.
Odrobina światła na sytuację!

Teorie specjalistów, pseudo lekarzy z reklam, innych osób, które doszukują się na siłę problemów z cholesterolem w jajach.
Jaja na bok, długotrwałe zjadanie jaj w „większych” ilościach. Na własnym przykładnie najprościej to mogę zobrazować. Od 4-5 lat (jeszcze się nie znudziło) każdego dnia, śniadanie = jaja, 3-4 sztuki. Tygodniowo wychodzi najmniej 21 sztuk, maksymalnie pewnie około 30-40, cholesterol w normie (ponieważ jest to kwestia całościowego żywienia!).

W reklamach mówią przecież 3 tygodniowo to max, za rok, że można jeść 5, bo tak z gwiazd wyliczyli. Nowa teoria goni kolejną, co roku. Aby podnieść sprzedaż albo sprzedać co innego w tym okresie.

Fakty są takie, że możesz ich jeść, tyle ile tylko chcesz. Jaja = najbardziej wartościowe białko dla ludzkiego organizmu, najbardziej zbliżone chemicznie. Nie ma drugiego takiego produktu z takimi wartościami. Kompleks witamin, minerałów, czynników prozdrowotnych.
Tylko pamiętaj o odpowiednim zbilansowaniu swojej diety.

Jaja podzielone na kategorie, które lepsze? 

Ściółkowe, z wolnego wybiegu i jeszcze z 10 rodzajów. Wszystkie te, są gorszego sortu niż swojskie, które każda praktycznie osoba może kupić. W całej Polsce, w każdym miejscu można zorganizować sobie dostawę swojskich jaj. To wymaga jedynie odrobiny zaangażowania. Mimo że nawet na portalu społecznościowym możesz je kupić, nie wychodząc z domu, ale to inna kwestia.

Niezłe jaja ?

#CHLEB

Chleb jasny czy ciemny?

Zapytaj pierwszej lepszej osoby, który jest zdrowszy. Odpowiedź jest w 99% ta sama oczywiście, że ciemny. Ja powiem Ci, że oba są tak samo zdrowe z kilkoma różnicami. Na diecie możesz jeść albo jasny, albo ciemny lub jaki tylko chcesz. Możesz go jeść!

Od wielu lat, panuje przekonanie że pieczywo wszelkiej maści to zło. Nie można go stosować będąc na diecie. Podstawową kwestią jest to, że nie ma czegoś jak „być na diecie”, dieta to zmiana obecnego stylu na stałe. To nie rower, że wsiadasz przejedziesz kilka kilometrów do celu, schodzisz i odstawiasz do garażu.

90% osób gdy nie chce, ani liczyć kalorii, ani zbytnio zagłębiać się w zdrowe żywienie bazuje na tym, co zobaczy, usłyszy w tv lub gdzieś wyczyta. Wtedy twarde przekonania, mity powielane przez długi czas. Aż ktoś powie jak jest naprawdę, chociaż nawet wtedy, ludziom ciężko uwierzyć.

Chleb jest obwiniany za przybieranie na wadze. Przecież od niego tyjesz podobno! Odstawiasz go i na talerzu ląduje worek ryżu. Gdzie tu jest sens ? Dwa źródła węglowodanów. Jedno owiane złą sławą, drugi produkt kreowany na fit, zdrowy i najlepszy. Tyjesz od węglowodanów, od zbyt dużej ilości kalorii, której nie umiesz spożytkować lub nie masz jak, nie od konkretnego produktu! Oba te produkty są źródłem, wnioski chyba są jasne.

Jasne pieczywo – jest łatwiej trawione przez organizm, nadaje się idealnie na diecie lekkostrawnej. Mniejsza ilość błonnika w porównaniu do ciemnego, więc błonnik jest uzupełniony z innych produktów. Ciemne pieczywo teoretycznie ma więcej witamin, więcej błonnika, ale jest gorzej trawione. Czy to oznacza, że jedno jest niezdrowe a drugie idealne? No jednak nie. Kaloryczność bardzo zbliżona, zawsze zależna od składu.

Wybór ciemnego pieczywa to często wyzwanie, zazwyczaj znajdziesz w sklepie pseudo pieczywo jedynie. Pół produkty z półki znanych marketów, nie mają nic wspólnego z prawdziwym pieczywem. Dodatki koloryzujące, aby ze zwykłego chleba zrobić ten „zdrowszy”.

Czy wybierzesz jasne, czy ciemne pieczywo, możesz je mieć w swojej diecie, jest to normalne. W dzisiejszych czasach, świadomi ludzie nie powinni bać się pieczywa. Dieta to nie katorga, to zwyczajne jedzenie w lepszej formie, dopasowanej do danej osoby

#SUPLEMENTY

SUPLEMENTY SPALAJĄCE TŁUSZCZ!

Jak co roku zwiększa się sprzedaż suplementów, które według informacji powinny spalać tłuszcz. Jeszcze chwila i w telewizji znowu będą reklamy, już nie witaminy D3, ani K2, ani innych, niezbędnych do życia. Twoi rodzice, dziadkowie, znajomi ich nie jedli, ale Ty musisz, bo tak głosi reklama (jak oni przeżyli tyle lat?).

Czy są suplementy, które REALNIE spalają tłuszcz?
Jak to wygląda w praktyce?
Gdyby świat był czarno biały, to lek by leczył tak, jak jest opisany, suplement działał jak należy. Politycy by nie kłamali, a my żylibyśmy w kraju miodem i mlekiem płynącym. Aby zrzucić kilka kilogramów, wystarczyłoby zjeść kilka tabletek popić colą i zagryźć chipsami. Brak globalnej otyłości, każdy miałby super zdrową sylwetkę. Mimo to ludzie siedzą na siłowniach pół życia, trenują ciężko każdego dnia, pracują, jedzą jak należy – wtedy zbierają ziarno, które zasiali X lat temu. Czyli te upragnione EFEKTY, ich ciężkiej pracy!
NIE MA formy w 2 miesiące, kupując kolejny super spalacz. Pieniądze wyrzucone w błoto, tylko i wyłącznie tyle.

Są substancje naturalne, syntetyczne, które wg. Badań są POMOCNE przy odchudzaniu, redukcji masy ciała. Ale zaznaczam, są POMOCNE! Nie są głównym czynnikiem, który będzie decydował o końcowej formie Twojego ciała. Jeśli zaczynasz przygodę z odchudzaniem, to zadbaj o żywienie i trening. Jedno i drugie jest bardzo istotne, jeśli oczekujesz szybkich efektów. W kwietniu chyba tak już jest. Trening – nikt nie karze Ci wydawać najpierw połowy wypłaty na ubrania, torbę na siłownie i karnet, możesz to zrobić w domu bez sprzętu!

Suplementy, które faktycznie działają i są pomocne przy redukcji, można porównać do budowy domu. Nie zaczynasz od wykończenia, od tego ostatniego szlifu, tylko od FUNDAMENTÓW. Bez nich nie zbudujesz niczego! Jeśli mimo to zaczniesz znowu zabawę na takiej budowie ze słomianym fundamentem, to po krótkim czasie wszystko runie, a Ty zaczniesz od zera!

Nie będę przedstawiał listy nawet realnie działających suplementów, wspomagających redukcję, ponieważ nie chce nakłaniać do spontanicznych zakupów i przyczyniać się do błędnego koła. Osoby, które ze mną współpracują doskonale wiedzą, że suplementy są włączane, wtedy gdy są dosyć poważne problemy zdrowotne. Można uciec z obciążającego leku na rzecz naturalnego składnika o prawie identycznym działaniu lub gdy zbliżamy się do szczytu formy, do zamierzonego celu. Są pomocne, są skuteczne, niestety tylko nieliczne. Zazwyczaj te podstawowe najbardziej naturalne lub oparte na ziołach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *